To był dzień!

OGROMNE WYZWANIE I WYSZŁO CAŁKIEM PRZYZWOICIE

Mam oczywiście na myśli to, co działo się wczoraj w związku z inauguracją Kampanii Edukacji Obywatelskiej i Referendum Obywatelskiego. Jak to wyglądało w praktyce opisaliśmy i pokazali w
Iskrze1.pl. To co się działo relacjonowała wczoraj między innymi Telewizja Publiczna w Panoramie Lubelskiej po godzinie dwudziestej pierwszej.

W tym miejscu chciałam napisać trochę o kulisach wydarzeń, które miały miejsce czasami na oczach ludzi i mediów.

Wiceprezes Stowarzyszenia „Stop Bezprawiu – Lublin” koordynuje akcją referendalną na terenie województwa lubelskiego. Ponieważ ja zgodziłam się na wsparcie go wczoraj w Lublinie, to prezes uznał, że zorganizowaną przez nas grupę może spokojnie zostawić w Lublinie, a sam zajął się organizacją kolejnej grupy, która wczoraj była w Tomaszowie Lubelskim.

Nasz wiceprezes Robert jest człowiekiem bardzo statecznym, rzeczowym i spokojnym. Współpracuje się z nim bez żadnych niespodzianek. Z kolei panowie o tym samym imieniu Jerzy czyli mój mąż i prezes, to się chyba bardzo polubili i sobie coś przeciwko mnie knują, dokazują. Na nich muszę uważać czy jest coś serio czy niekoniecznie. Oni dosłownie uwzięli się na mnie. Ja do tej pory starałam się unikać mediów. Zdarzało się, że zwyczajnie uciekałam przed dziennikarzami. Niby ostatnio była jakaś ustna umowa, że przejmuję część obowiązków w zakresie reprezentowania Stowarzyszenia w mediach, ale to wcale nie jest takie proste dla osoby, która do tej pory żyła sobie gdzieś w cieniu. Prawda jest taka, że ciągle starałam się unikać mediów i obiecywałam, że będzie inaczej.

Już kilka dni temu pisząc materiał tu na stronę czułam, że panowie coś kombinują, szukają na mnie sposobu. Mąż był bardzo ubawiony, prezesa humor też nie opuszczał. W sobotę od prezesa dostałam informację, że zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami, gdy on jest niedostępny, to ja w mediach reprezentuje Stowarzyszenie i on oczywiście bardzo liczy na mnie, że nie zawiodę, nie zlekceważę sobie znaczenia promocji naszych inicjatyw, a tak w ogóle to na pewno dam radę, tylko muszę sobie dać szansę.

Wczoraj w miejscu gdzie byliśmy pośród ludzi, gdy pojawili się dziennikarze Panoramy Lubelskiej byłam jedyną osobą, która reprezentuje grupę przed mediami. Gdy zapytali: kto powie kilka słów do kamery, to nie miałam wyjścia, musiałam na ochotnika powiedzieć, że ja. Niech to, pomyślałam sobie, zaczynam mieć parcie na szkło? Straszne!
Ale przecież sama doskonale wiem, że inaczej nie da się popularyzować choćby edukacji obywatelskiej. Muszę przyznać, że bardzo mile uszczypnęło mnie, gdy w Panoramie Lubelskiej usłyszałam czytane przez lektora moje zdanie, hasło Kampanii Edukacji Obywatelskiej SZACUNEK DO LUDZI I PRAWA POWINIEN BYĆ FUNDAMENTEM, NA KTÓRYM BUDOWANE JEST PAŃSTWO.
Westchnęliśmy wspólnie z mężem, że wreszcie przekaz zaczyna trafiać do szerszej grupy ludzi. Jest szansa, że mnóstwo pracy nie pójdzie na marne.

Wczoraj w Lublinie byliśmy bardzo aktywni, wychodziliśmy do ludzi. Z racji prowadzonej działalności gospodarczej miałam okazję wynieść pewnie kilkadziesiąt tysięcy ulotek, sama nie wiem ile, ale na pewno było to bardzo dużo.
Ale żeby w szpilka biegać z reklamą, to wcześniej tego nie próbowałam. Wchodzę na deptak przy ulicy Krakowskie Przedmieście w Lublinie, jest masa ludzi. Co mi tam, ja w mundurku służbowym i wyjściowych butach zaczynam rozdawać ulotki reklamujące Kampanię Edukacji Obywatelskiej do tego wręczam formularze referendalne. Ludzie z uśmiechem na twarzach biorą kartki papieru, pytają, gdzie zwrócić mają wypełnione formularze. Idzie mi bardzo dobrze. W tym momencie dzwoni mi telefon, sprawdzam kto dzwoni. Prezes, powinnam odebrać. Odebrałam.
- Panie prezesie, nie można przeszkadzać, przerywać w takiej chwili, gdy idzie mi tak dobrze, gdy jestem taka zadowolona, mam niesamowicie entuzjastyczne nastawienie!

Po pewnym czasie wracam do stolika, przy którym wypełniane są karty do głosowania i co widzę? Mój mąż otoczony kilkunastoma osobami, głównie paniami prowadzi dyskusję na temat życia publicznego i demokracji. Z boku stoi dziennikarz z operatorką kamery, tak jakby na coś lub kogoś czekali.
No tak, pomyślałam sobie, kto tu na kogo powinien mieć oko. Do tej pory wersja była taka, że to na mnie trzeba uważać, a tu co ja widzę?

Mąż, gdy mnie zobaczył był bardzo zadowolony i stwierdził, że państwo z kamerą, to na mnie czekają, bo dzisiaj bardzo dobrze mi idzie pełnienie funkcji rzecznika prasowego Stowarzyszenia, dlatego dziennikarze zostali poinformowani, że jak chcą mieć wywiad, to muszą poczekać na mnie. A on pod moją nieobecność musi z obywatelami rozmawiać na tematy poruszane w referendum.

Mam nadzieję, że owocne będą wczorajsze rozmowy z ludźmi, które bardzo często prowadzone były na luzie. Kolejny raz przekonałam się, że rozmawiać, wymieniać poglądy można i trzeba, tylko konieczna jest do tego odpowiednie podejście, dystans do poglądów innych osób, a przede wszystkim do samych siebie.

Ja oczywiście wyszłam wczoraj na osobę, która ma parcie na szkło. Bardzo ciekawe, tyle lat nie miałam, a tu naglę proszę bardzo wywiad za wywiadem. Gwiazda się trafiła, brak słów. Zupełnie nie wiadomo czy śmiać się czy płakać?
Sprawcy zamieszania, którzy mnie wystawili, są oczywiście bardzo zadowoleni, bo jak twierdzą organizacja musiała wykorzystać swoje atuty, a oni jako członkowie Stowarzyszenia musieli dopilnować, by nie marnował się potencjał tkwiący w grupie.

Barbara Berecka

Życzcie nam powodzenia

MNIE ŻYCZCIE POWODZENIA

My mamy jako Stowarzyszenie „Stop Bezprawiu – Lublin” dzisiaj swój wyjątkowy dzień aktywności obywatelskiej. Rozpoczynamy przecież Kampanię Edukacji Obywatelskiej, która będzie prowadzona z naszej inicjatywy. Jak nie trudno się domyślić, główną inicjatorką projektu jestem ja, co skutkuje tym, że targają mną ogromne emocje. Zaufali mi ludzie, nie powinnam ich zawieść. Wreszcie trafiłam na odpowiednią grupę ludzi, która prawie idealnie wyczuła, zrozumiała moje pomysły i intencje, nie wolno mi tego zmarnować.
Będziemy dzisiaj brali udział, koordynowali na Lubelszczyźnie Referendum Obywatelskie.
Referendum Obywatelskie
Także jak widzicie, dzień zapowiada się interesująco.

Myślę, że jeżeli nie zostaniemy zignorowani, zamilczani, to wspólnie z innymi ludźmi zrobimy kawał dobrej roboty. Sami jesteśmy bez szans.
Dzisiaj najbardziej potrzebne jest nam spotkanie wrażliwych ludzi, którym nie jest wszystko jedno, którzy nie są obojętni na losy ludzi i kraju, którzy podobnie jak my chcą wreszcie nasze polskie sprawy załatwiać sami osobiście, mają dość funkcjonowania na marginesie życia społeczno – politycznego.

Dla mnie jest to szczególny dzień, ponieważ rusza projekt Kampanii Edukacji Obywatelskiej pod wymyślonym przeze mnie hasłem SZACUNEK DO LUDZI I PRAWA POWINIEN BYĆ FUNDAMENTEM, NA KTÓRYM BUDOWANE JEST PAŃSTWO, który koordynuję z ramienia naszego Stowarzyszenia.
Choć generalnie nie przepadam za akcjami, szczególnie cenię sobie codzienną, systematyczną pracę. To jednak od lat uważałam, że trzeba przeprowadzić tego typu akcję, by wspomóc wzrost potencjału społecznego w Polsce, by mocno zaakcentować znaczenie edukacji obywatelskiej i wychowania, które obecnie są lekceważone przez elity polityczne.

Poprzednie dni miałam bardzo pracowite. W pewnym momencie prezesom Stowarzyszenia napisałam, że w zasadzie wszystko co powinnam już zrobiłam, można się zemną kontaktować tylko w sprawach bardzo pilnych, bo i tak sama narzuciłam sobie zbyt duże tempo, muszę odpocząć.

Przed wyłączeniem się, wypoczynkiem postanowiłam jeszcze sprawdzić pocztę i komentarze w stronach. Jak miło, nie tylko moim współpracownikom w realu świecą się oczy, ponieważ wykonaliśmy sporą pracę. Moje dobre duszki z sieci również okazywały zadowolenie. Jak przypuszczam liczą jeszcze na więcej.

Zaproszenie

Dziękujemy, ja osobiście dziękuję za dotychczasowe wsparcie i oczywiście bardzo liczymy, że dalej będziecie nas, mnie wspomagać. Z góry dziękujemy, ja osobiście dziękuję bardzo.

Barbara Berecka

To dzieje się na prawdę!

UDAŁO SIĘ, ZACZYNAMY KAMPANIĘ POŚWIĘCONĄ EDUKACJI OBYWATELSKIEJ

Tu w stronie zaczynałam pisać o potrzebie prowadzenia edukacji obywatelskiej, podpisując się swoimi prawdziwymi danymi.
Myślę, że gdy zaczynaliśmy, to większość czytelników nie wierzyła nawet w możliwość zorganizowania bodaj kilkuosobowej grupy osób, które będą gotowe podjąć wyzwanie propagowania idei.
Chyba jedyną osobą, która oprócz mnie była przekonana, że musi się udać, był mój mąż, główny mój krytyk i wielbiciel, który widział jak sposoby mojego działania wpływają na innych, w tym młodzież i rodziców z którymi współpracowałam.

Słuchajcie, to jest niesamowite, już kiedyś pisałam o tym, jak moi uczniowie z wypiekami na twarzy przygotowywali się do zajęć poświęconych życiu publicznemu i bardzo aktywnie w nich uczestniczyli. Na początku nawet mnie taki stan rzeczy bardzo dziwił, że oferta współdziałania w ramach sfery publicznej może tak angażować, nastawiać entuzjastycznie, pobudzać do działania.
W miarę upływu czasu, nabywania doświadczenia przekonałam się, że sekret tkwi w podejściu do ludzi i spraw. Wszystkie grupy z którymi współpracowałam reagowały bardzo podobnie. Ludzie bardzo chętnie zajmują się sprawami wspólnymi, angażują się, gdy widzą sens tego działanie, gdy są szanowani i doceniani.

Po utworzeniu stron w sieci najpierw z ogromnym entuzjazmem, a nawet podnieceniem na sposób przedstawiania problemów zareagowali internauci z poza Polski, którzy od początku mieli przekonanie, że sposób przekazu musi trafić do ludzi, tylko trzeba go rozpowszechniać. Nie znam moich dobrych duchów z internetu.
Dziękuję Wam bardzo. Rozwiewaliście różne nasze wątpliwości, pomogliście nam przetrwać trudne chwile.

Dziękuję bardzo komentatorom z Polski, którzy przełamywali milczenie w sieci przy okazji omawiania bardzo ważnych spraw. Szczególne słowa podziękowania kieruję do blogera, który bardzo aktywnie mnie wspiera Pana Włodzimierza Foltynowicza. Serdeczne pozdrowienia, bardzo, bardzo dziękuję i jak zawsze proszę o jeszcze.

Zaczynałam w sieci od szczególnego, choć głównie jednoosobowego wsparcia na dobre i złe w realu. Wsparcie z sieci od osób, których nigdy nie spotkałam, jest bardzo ważne. Jednak by zrobić kolejny, bardzo duży krok do przodu niezbędne jest zdecydowanie większe wsparcie w najbliższym otoczeniu. Taką grupą, która zainteresowała się moim pomysłem i postanowiła go wesprzeć, gdzie panie są zachwycone, a panowie mojemu mężowi gratulują efektów pracy nad żoną, jest Stowarzyszenie „Stop Bezprawiu – Lublin”.
Słuchajcie, to jest niesamowite jak ludzie w bardzo różnym wieku spontanicznie i entuzjastycznie reagują na różne pomysły z zakresu wiedzy obywatelskiej.

Przy okazji inauguracji Referendum Obywatelskiego my w Lublinie dnia 3 maja o godzinie 10:00 na Placu Litewskim jako członkowie Stowarzyszenia dorzucamy swój pomysł, uzupełniamy ofertę aktywności obywatelskiej o kampanię poświęconą edukacji obywatelskiej, która będzie prowadzona pod hasłem: SZACUNEK DO LUDZI I PRAWA POWINIEN BYĆ FUNDAMENTEM, NA KTÓRYM BUDOWANE JEST PAŃSTWO.

Źle się czuję wystawiona na widok publiczny, nie lubię obecności kamer i aparatów fotograficznych. Ale w tym momencie moje prywatne odczucia są bez znaczenia. Zaproponowałam ludziom ogromne wyzwanie, moi znajomi z całkiem prawdziwego życia podjęli je. W tej sytuacji nie mam innego wyjścia, pracuję nie tylko przy przygotowaniu realizacji pomysłu, będę również z ramienia stowarzyszenia koordynowała pracą w trakcie kampanii ze wszelkimi tego konsekwencjami. Wspierają mnie przecież bardzo życzliwi ludzie, otwarci na innych, świadomi, bardzo aktywni obywatele. Muszę zrobić wszystko, by ich nie zawieść. Nie wolno mi ich zawieść, muszę dać radę.
Oczywiście bardzo liczymy na wsparcie od internautów i innych osób, którym nie jest wszystko jedno.

W poprzednich materiałach pozwoliłam sobie uchylić trochę rąbka tajemnicy jak pracujemy i mogło to być trochę dziwne, a nawet podejrzane, zaskakujące. My nie chcemy być upudrowani, nadęci i nieprawdziwi.
Przecież wszyscy znajomi wiedzą doskonale, że z tej Bereckiej to jest niezła agentka i to dosłownie z punktu widzenia sfery publicznej, prowokatorka można nawet napisać, ale gdy człowiek obcy zbliża się do granicy prywatności, to zaczyna wiać ogromnym chłodem, bo przecież rodzina jest najważniejsza, w tym ten sam facet od lat .
Wszyscy w Stowarzyszeniu jesteśmy oczywiście ludźmi bardzo odpowiedzialnymi, statecznymi, mocno stąpamy po ziemi, ale myślę, że niezależnie od tego czego doświadczamy w życiu, w tym ze strony przedstawicieli państwa polskiego, jaki jest cel naszego działania, jest przynajmniej w większości z nas sporo takich dojrzałych ludzi, choć bardzo młodych duchem, którzy nie lubią przesadnie poważnych poz i nadęcia.
Bardzo bym chciała byśmy w sferze publicznej, przy okazji kontaktów przy promocji edukacji obywatelskiej mogli pozostać sobą, byście nas spróbowali zaakceptować prawdziwych, choć czasami nieznośnych, przewracających oczami.

Na Kongresie Protestu, który odbył się pod koniec marca w Warszawie miałam okazję wystąpić w imieniu Stowarzyszenia. Byłam w fatalnej formie fizycznej, nos miałam bardzo mocno upudrowany, byłam bardzo przeziębiona, ale wydaje mi się, że udało mi się pokazać prawdziwą siebie. Prezesi Stowarzyszenia, którzy byli na sali obrad i mój mąż, który namiętnie kilka razy oglądał relacje, ciągle jeszcze zaśmiewają się do łez co zrobiłam.

Podczas, gdy znaczna część osób, które występowały były bardzo poważne, nie ma co kręcić, ja użyłam kobiecej broni. Na luzie i bardzo miękko powiedziałam o propozycjach Stowarzyszenia, a tym co nas, mnie boli i ożywiłam salę.
Prezesi, którzy mogę się założyć, że jak mnie zobaczyli w jakim jestem stanie na pewno żałowali, że mnie zabrali do Warszawy, ale tylko do czasu mojej wypowiedzi.
Gdy wracałam na swoje miejsce, to zaczęli do nas podchodzić ludzie. Żebyście widzieli te świecące się z zadowolenia oczy prezesów i pierwsze słowa jakie od nich usłyszałam: poruszyłaś ludzi, postawiłaś na promocję Stowarzyszenia. Jesteś niemożliwa.

Piszę o tym, bo chciałabym, byście wiedzieli, że będziemy propagować wiedzę obywatelską, postanowiliśmy do życia publicznego wprowadzać na nowo normalność, chcemy być sobą. Chcielibyśmy abyście i Wy pozostali sobą, byście się dobrze czuli w naszym towarzystwie. Zapraszamy wszystkich zainteresowanych do wymiany poglądów, prezentowania swojego zdania.
Pamiętajcie, że macie prawo myśleć inaczej niż my, macie prawo przekonywać nas do swoich racji. My nie tylko będziemy mówić, będziemy również wsłuchiwać się w to, co Wy macie do przekazania.

Relacja z Kongresu

Gorąco zapraszam do przyłączania się do nas, aktywnego udziału w propagowaniu bycia świadomym, aktywnym obywatelem nie tylko w trakcie akcji, ale na co dzień również. Pamiętacie, co powiedział Karol Wojtyła?
„Nie ma większego bogactwa w narodzie nad światłych obywateli”. Wspólnymi siłami, poprzez współprace i współdziałanie budujmy bogactwo Polski.

Barbara Berecka

Wystawiłam się czy mnie wystawili?

27 kwietnia, 01:26, by iskra Tagi: , , , , , , ,

SUPER!!! MIŁO WIDZIEĆ I SŁYSZEĆ BARDZO ZADOWOLONYCH I ROZLUŹNIONYCH LUDZI. SZCZEGÓLNIE UCHACHANYCH FACETÓW, W RÓŻNYM WIEKU, KTÓRYCH ZNAM OSOBIŚCIE

Nie lubię eksponować swojej osoby w sferze publicznej, w tym w mediach, nie mam zupełnie parcia na szkło. Ale skoro co niektórym moja obecność w środkach przekazu sprawia tyle radości, to w końcu co mi tam?
Ale pamiętajcie, umiar jest bardzo wskazany.
Bardzo miło jest Was słyszeć i widzieć tak zadowolonych i ubawionych. Po prostu rewelacja, tak trzymać!

Zwyczajnie jest super widzieć męża z niesamowitym błyskiem w oku, oglądającego w sieci wystąpienie publiczne żony. Czy mogło by mi się coś jeszcze lepszego jako kobiecie w średnim wieku przydarzyć? Czuję się jakbym miała co najwyżej znowu ze 25 lat i znacznie mniej kilogramów.

Sympatycznie jest, gdy dosłownie ubawieni po pachy znajomi podsyłają mi informacje lub informują mnie bezpośrednio, gdzie mnie można usłyszeć lub obejrzeć, bo nawet nie zauważyłam, że mnie filmują.
Bo zdaje się, że zaczyna pomyślnie realizować się plan wystawienia mnie na widok publiczny, jako jedną z osób reprezentujących grupę z którą pracujemy.
Tylko jakby umowa była nieco inna. Miałam dać swoją prawdziwą twarz do tego co piszę i robię, co robimy wspólnie w sferze publicznej, a nie pokazywać się z różnych stron. Mam świadomość, że przez kilka lat byłam nauczycielem wychowania fizycznego i jakieś szczątkowe efekty tego jeszcze pozostały.
Tak wiem, zrozumiała, trzeba pokazywać twarz do kamery, a nie stawać tyłem. Super! Nawet wtedy, gdy nie wiem, że filmują.
Tylko tak jakoś mi się wydaje, że kobiet od pokazywania się w przestrzeni publicznej mamy przecież w nadmiarze. Część z nich jest ode mnie młodsza i znacznie ładniejsza. Ale tylko część i ja oczywiście jak najbardziej mam tego pełną świadomość. Wczoraj chyba tylko butów moich nie pokazali, a mogli pokazać.

Zupełnie przypadkiem materiał filmowy doskonale zgrał się z tekstem zamieszczonym w sieci o lubelskiej blogerce, która potrafi zrobić całkiem pozytywne zamieszanie w sferze publicznej.
Część tego co się wydarzyło jest efektem moich działań, mojego świadomego wystawiania się, by przebić się ze sposobem myślenia i działania, ale coś mi się wydaje, że ktoś mnie jeszcze dodatkowo wystawił na widok publiczny i zaciera ręce z zadowolenia, że się udało. A może mi się tylko tak wydaje?
W każdym razie, jak w takim stanie rzeczy nie przychylać się do stanowiska feministek?

Tak zupełnie przypadkiem wychodzi, że niezależnie od doświadczenia życiowego i kompetencji, dysponuję jeszcze w jakimś stopniu bronią, którą tak chętnie posługują się obecnie rządzący Polską, co wydaje się moje otoczenie nie koniecznie za moją zgodą coraz bardziej świadomie wykorzystywać, a może mi się tylko znowu coś wydaje?

Najpierw przez spory okres czasu internauci pracowali nade mną, bym się pokazała szerszemu gronu ludzi. Później pewne osoby z mojego otoczenia zaczęły mówić to samo.
Od dawna wiedziałam, że powinnam posłuchać innych, firmować swoją osobą pewien sposób myślenia i działania, ale tylko tyle i aż tyle.
Musiałam walczyć ze swoimi przyzwyczajeniami, sposobem bycia, by sprostać oczekiwaniom innych. Bardzo dobrze czuję się w cieniu innych, gdy nie jestem rozpoznawalna. To trochę dziwnie brzmi, ale tak jest.

Cieszę się, gdy ludzie wokół mnie są zadowoleni, radośni. Nie mam jednak żadnych ambicji być celebrytką, kobietą do pokazywania się, która jest spięta i w każdej chwili gotowa do wystąpienia przed kamerą. Bardzo cenię sobie prywatność, luz i swobodę. Nie chcę być celebrytką!
Wyglądam, jak wyglądam i dajcie temu spokój, nie próbujcie robić z tego cyrku, wydarzeń medialnych, by nie zginęło nam to, co jest najważniejsze, po co wkroczyłam między innymi ja do sfery publicznej.

Barbara Berecka

Jesteście Wielcy – Dziękujemy Bardzo!!!

ZE SPECJALNĄ DEDYKACJĄ DLA PREZESÓW I CZŁONKÓW STOWARZYSZENIA Z LUBLINA STOP BEZPRAWIU

TAKIE CHWILE PRZYWRACAJĄ WIARĘ W CZŁOWIEKA, A CO NAJWAŻNIEJSZE DAJĄ NADZIEJĘ NA MOŻLIWOŚĆ ZNACZĄCYCH ZMIAN W POLSKIM ŻYCIU PUBLICZNYM, KULTURZE PRAWNEJ I PRZEDE WSZYSTKIM WE WSPÓŁPRACY I WSPÓŁDZIAŁANIU OBYWATELI

Ja w sieci dosłownie paplę jak najęta. Znajomi, osoby wtajemniczone, które wiedzą w ilu miejscach piszę i ile piszę, często się dziwią, jak ja to robię, kiedy to robię?
Jakoś tak samo wychodzi, wpadłam w jakiś rytm, który ułatwia mi pracę. Od zawsze znana jestem z tego, że mówię bardzo dużo, a teraz jeszcze piszę całkiem sporo, bo zwyczajnie nie mogę patrzeć na degradację Polaków i Polski. To jest straszne, że z punktu widzenia bardzo wielu funkcjonariuszy publicznych, język polski znaczy zupełnie coś innego niż znaczy.
Ogłupiają, manipulują ludźmi, że przykro patrzeć. Tak dalej być nie może.

Większość osób które znam, uważa, że sprawy o których piszę, są bardzo ważne. Takie opinie dodatkowo utwierdzają mnie w przekonaniu, że powinnam pisać.

Internauci z poza Polski już od wielu miesięcy zwracali mi uwagę – pozdrawiam gorąco i dziękuję bardzo za wsparcie, zapraszam do dalszej lektury i komentowania – że czas przejść od słów do czynów. Choć czasami na pozór może się wydawać, że ja mówię lub piszę, a nie koniecznie słucham innych, to jednak tak nie jest. Bardzo sobie cenię informacje zwrotne, chętnie korzystam z potencjału i pomysłów innych. Musiałam tylko odpowiednio przygotować się do nowej sytuacji. Musieliśmy pozyskać wsparcie dla swoich pomysłów w środowisku.

Wydaje mi się, że większość osób, która próbowała coś zrobić w sferze publicznej, napotykała i napotyka na ogromną trudność w postaci pozyskiwaniu sojuszników do realizacji pomysłów.

Bierność jest jednym z największych problemów w Polsce. W kraju, gdzie przywódcy inicjujący zmiany ustrojowe sprzed dwudziestu trzech lat zawiedli tak bardzo, zdradzili zwykłych ludzi, którzy wynieśli ich na szczyt. W tym stanie rzeczy nie jest łatwo pozyskać zaufanie ludzi, „posklejać” wszystko na nowo. Szkody społecznie wyrządzone przez cwaniaków i karierowiczów są ogromne.

Skutkiem doświadczeń ostatnich ponad 30 lat jest brak zaufania do osób podejmujących działalność publiczną. Cokolwiek człowiek nie robi w sferze publicznej, to zaczyna się pojawiać bardzo uzasadniona wątpliwość u innych: czy nie stykamy się z kolejnym karierowiczem, który pod pięknymi hasłami chce ograć innych.
Bo niestety większość osób, które funkcjonują w sferze publicznej, to niekompetentni cwaniacy, karierowicze, zdrajcy spraw małych i ogromnych, którzy myślą tylko o sobie i swoim najbliższym otoczeniu.

Ludziom, którzy doświadczają na co dzień osaczenia, którzy są bezsilni wobec często pozbawionych wszelkich skrupułów przedstawicieli państwa i instytucji publicznych, trudno jest się przełamać, połączyć siły, by podjąć działalność publiczną.
Nigdy nie ukrywałam, że my również mieliśmy z tym problem, by natrafić na ludzi, którzy nie tylko mówią, iż chcą coś zmienić, ale zwyczajnie są zdeterminowani, biorą sprawy w swoje ręce na przekór wątpliwościom, obojętności i niedoborom.

Co z tego, że część osób gotowa jest na udział w życiu publicznym, wspieranie innych, gdy nie stać ich jest na tak podstawowe rzeczy jak przemieszczanie się, na przykład dojazd na spotkanie, bo jak powszechnie wiadomo, ledwo starcza na przetrwanie, przeżycie od wypłaty do wypłaty.
W Polsce jazda swoim samochodem ze względu na ceny paliwa jest luksusem.

Ogromne zróżnicowanie w dochodach, niedobory finansowe w ogromnej części polskich rodzin i bezmiar bezprawia w strukturach państwa oraz w instytucjach publicznych, które dosłownie niszczą ludzi i całe polskie rodziny, utrudniają zadanie, a często uniemożliwiają podejmowanie jakiejkolwiek działalności publicznej.
Nie dość, że ludzie nie mają pieniędzy, to jeszcze są wyeksploatowani. Wiemy z praktyki coś o tym.

Internauci przysyłali mi swoje marzenia o powstaniu w Polsce autentycznego, oddolnego ruchu obywatelskiego, które nie bardzo wiedzą jak realizować.
My też mamy takie marzenia i też mieliśmy problem z ich realizacją, ale mam nadzieję, że wstępny etap mamy za sobą. Za to jest ogromny problem z niechęcią pewnych ludzi wobec aktywizujących się obywateli. No cóż jaka „demokracja, takie zachowania, takie wsparcie władz dla aktywizacji obywateli.

Jakiś czas temu, któregoś dnia zupełnie przypadkiem w trakcie zbierania materiału na strony, trafiłam na przedstawicieli Stowarzyszenia Stop Bezprawiu. Chwilę porozmawialiśmy, wymieniliśmy wizytówki. Po kilku dniach zdecydowaliśmy z mężem, że powinniśmy poznać bliżej tych ludzi.

No i poznajemy się od kilku miesięcy, realizując różne pomysły w zakresie funkcjonowania w życiu publicznym. Myślę, że oni więdli bez nas, a my bez nich. W grupie większość osób doszła do czegoś w życiu i jednocześnie została porządnie skopana przez przedstawicieli państwa polskiego lub instytucji publicznych typu ZUS czy KRUS. W sumie nic wyjątkowego, wręcz standard w Polsce.

Słuchajcie, to się w głowie nie mieści. Przedsiębiorczy ludzie z ogromnym potencjałem, sól tej ziemi są przez przedstawicieli państwa polskiego traktowani jak bezrozumne istoty. Gdy zaczęli dochodzić swoich praw, to oczywiście są wdeptywani w ziemię, opluwani i kopani. Poziom polskiego sądownictwa, które powinno zapobiegać naruszaniu prawa jest powszechnie znany. Tylko nieliczni sędziowie orzekają zgodnie ze stanem faktycznym spraw i zgodnie z obowiązującym prawem. Tylko nieliczni polscy sędziowie posługują się tym samym znaczenie słów, które znają również zwykli obywatele.

Bo w Polsce najlepiej żyje się tym, którzy mają coś na sumieniu, są na nich haki. Można nimi manipulować.

Gdy masz szacunek do innych i prawa, gdy próbujesz żyć nie naruszając ustalonych zasad, to masz problem, zawyżasz standardy i nie jest ci łatwo przeżyć. Zarabiasz zdecydowanie mniej, bo nie oszukujesz, nie łamiesz procedur.
Jak tu żyć i zarabiać, gdy spora grupa osób kręci i kombinuje na potęgę, psuje rynek? Zupełna bezradność.

Ja jak mantrę i do obrzydzenia powtarzam, że by wyjść z zaklętego kręgu niemocy, niezbędna i konieczna jest edukacja obywatelska.

Słuchajcie, z jednej strony funkcjonariusze publiczni przekraczają wszelkie dopuszczalne granice. A z drugiej strony ludzie nie potrafią bronić swoich praw. To co dzieje się w zakresie pogardy do zwykłego człowieka, traktowanie ludzi jak bezrozumnych istot, ignorowania prawa przez ludzi reprezentujących państwo i instytucje publiczne dosłownie poraża.
Oni w większości przypadków mają jakieś inne, tajemne znaczenie poszczególnych słów, wcześniej nie znane w języku polskim, których my zwykli zjadacze chleba nie godni jesteśmy znać.

Wiecie, że ja potrafię wywołać sama siebie do tablicy. Tym razem do sprawy wciągnęłam jeszcze męża, by zademonstrować pewien sposób działania w sferze publicznej.
Stała się rzecz niesamowita niezależnie od efektów oczekiwanych przez nas, finału sprawy. Polscy funkcjonariusze publiczni potrafią czynić „cuda”. Wszystko się zdarzyć może, choć nie powinno. Mamy pełną świadomość, że im obywatele mniej zorientowany, bardziej zmanipulowani, tym lepiej dla przedstawicieli poszczególnych władz. Trudno jednocześnie przyznawać rację tym bardziej odważnym i lepiej przygotowanym.
Ale spokojnie poczekamy, nic innego nam nie pozostało. Trzeba wierzyć w ludzi, nawet tych reprezentujących państwo polskie, ich rozsądek, szacunek do człowieka i prawa.

Mój bardzo odważny jak na polskie warunki pomysł został zaakceptowany przez część członków stowarzyszenia Stop Bezprawiu. Ci ludzie na piśmie i poprzez swoją obecność w miejscu publicznym wyrazili jednoznaczne stanowisko: ufamy wam, jesteśmy z wami.

Rozmawiamy sobie z mężem i z trudnością dociera do nas, jak niesamowita rzecz nas spotkała. W Polsce też można i trzeba być odważnym i ufać sobie nawzajem. Tym razem my dostaliśmy ogromny kredyt zaufania.

O co chodzi? Myślę, że napiszę za jakiś czas i pewnie w innym miejscu, zostawiając siebie i męża oraz członków stowarzyszenia w tle ważnego wydarzenia z punktu widzenia bycia aktywnym obywatelem. Bo to w sprawie jest najważniejsze.
Był zresztą dziennikarz, który nagrał zdarzenie. On ma pierwszeństwo do przekazywania szczegółów. Patrzył z boku, podczas gdy my z mężem i prezes stowarzyszenia byliśmy bohaterami tego, co się działo. Relacja dziennikarza nie będzie tak subiektywna jak moja. Bo korzystając z zaufania jakim nas obdarzono, udało się nam wspólnymi siłami przeprowadzić fantastyczną lekcję demokracji, wychowania obywatelskiego, która zrobiła ogromne wrażenie mam nadzieję, że nie tylko na nas.

Korzystajmy z naszych konstytucyjnych praw

My oczywiście również wspieramy tych ludzi, którzy stanęli za nami, ale na obecną chwilę oni zrobili krok do przodu. My zostaliśmy z tyłu, choć jeszcze bardziej wystawiliśmy się na widok publiczny. Ale przecież część internautów i nie tylko nas o to prosiła, a my słuchamy ludzi.

Zapraszamy do przenoszenia ognia i dmuchania

Barbara Berecka

Na naszym odludziu

09 kwietnia, 02:15, by iskra Tagi:

Życzenia Świąteczne

07 kwietnia, 23:52, by iskra Tagi:

Wszystkim Polakom życzymy, by wykorzystali świąteczne dni na wyciszenie się, zastanowienie nad tym, co dzieje się w Polsce.

Uważamy, że warto w te świąteczne dni pomyśleć o ludziach poniewieranych przed przedstawicieli państwa polskiego, o niszczonych całych rodzina, przeganianych ludziach na emigrację.

Trzeba pomyśleć o tym, co trzeba zrobić, by było inaczej niż jest, by „Szacunek do ludzi i prawa stał się fundamentem, na którym budowane będzie państwo”.

Barbara Berecka ze współpracownikami

Prima Aprilis

01 kwietnia, 22:10, by iskra Tagi: ,

Co tu się porobiło?

Rankiem

Kwiecień plecień....

Około południa

Wiosna – uwielbiam wiosnę

30 marca, 15:31, by iskra Tagi: , , ,

25-03-2012 r.

WCZESNA WIOSNA TEGO ROKU

Na dworze świeci słońce, słychać przeróżne śpiewy ptaków. Nasze psy bardzo chętnie wygrzewają się w słońcu.
Wokół naszej posesji na polach wczoraj był spory ruch. Okoliczni rolnicy rozpoczęli prace polowe, dość wcześnie jak na nasz region.

Ja oczywiście uwielbiam wiosnę, budzącą się do życia roślinność. Ech, te przepiękne odcienie świeżej zieleni.

Barbara Berecka