„Bo każda baba to żmija”?

CZYLI WSZYSTKO DO UPUBLICZNIENIA I NA SPRZEDAŻ

”- A DAJCIE MI JUŻ Z NIĄ SPOKÓJ”?

W sieci aż huczy od plotek w związku z perypetiami małżeńskimi Danuty i Lecha Wałęsów. Ponoć były prezydent nie chce już dłużej żyć pod jednym dachem z osobą, która publicznie pierze ich brudy.

Problemy małżeńskie byłej pary prezydenckiej, to oczywiście jest tylko i wyłącznie sprawa rodziny Wałęsów. Nic mnie do tego.

Burzę chciałam wykorzystać do zwrócenia uwagi na kilka istotnych według mnie spraw. Tytuł materiału „Bo każda baba to żmija” zaczerpnęłam z sieci, z komentarza pod materiałem na temat perypetii pary prezydenckiej.

Pierwsza sprawa na którą chciałbym zwrócić uwagę, to podejście do kobiet, ich wychowania i kształcenia, funkcjonowania w życiu.
Kiedyś znajomy opowiadał mi taką historię, że pewien bardzo ambitny pan kupował swojej żonie lekturę w postaci „Polityki” i „Wprost”, których kobieta nie chciała czytać, nie rozumiała.
Ponieważ lektura nie wpływała na podniesienie poziomu intelektualnego kobiety, to facet zaczął się martwić i zwierzył się koledze z problemu.
- Ty spróbuj kupić jej „Przyjaciółkę” lub jakieś inne pismo dla kobiet albo najlepiej niech wybierze sobie sama coś do czytania – poradził znajomy.

Słuchajcie, rada okazała się bardzo trafiona. Kobieta czytała pisma kobiece z ogromnym zainteresowaniem. Poszerzała swoje horyzonty zgodnie z możliwościami i zainteresowaniami. Bo przecież część kobiet doskonale czuje się w roli osoby która dba o rodzinę i dom, która ciągle doskonali swoje umiejętności.

Uważam, że w Polsce nie ma programów wychowywania, kształcenia dla dziewcząt i kobiet odpowiednich do różnych osobowości i predyspozycji. Bardzo brakuje wsparcia dla kobiet, które tak jak Danuta Wałęsa bardzo cenią sobie rodzinę, dzieci. Doskonale czują się w roli matki, ale jednocześnie potrzebują czegoś więcej niż to o czym przeczytać można pismach dla kobiet.

Mam przekonanie, że w byłej prezydentowej ujawniła się natura kobiety bardzo niepokornej, samodzielnej, która jest świadoma swoich zalet, chce decydować o sobie i świecie ją otaczającym. Nie wystarcza jej bycie żoną swojego męża i matką.

Wydaje mi się, że polski sposób myślenia, polskie warunki, brak wsparcia dla kobiet aktywnych, zainteresowanych udziałem w życiu publicznym przyczynił się do tego, że pani Danuta zupełnie niepotrzebnie przez lata skrywała prawdziwą swoją naturę, która obecnie dosłownie eksplodowała.
Bardzo świadomie napisałam: prawdziwą naturę, a nie drugą.

Każdy sądzi według siebie. Ja należę do kobiet, które tak jak była prezydentowa na pierwszym planie stawiają rodzinę, ale natura kobiety otwartej na świat nie jest jakąś kolejną czy mniej ważną. Ona jest jedynie w pewnych okresach życia zepchnięta na dalszy plan lub inną porę dnia.

Fakt bycia matką i żoną nie przeszkadza by wtedy, gdy wszyscy są w jakiś sposób zaspokojeni, obejrzeć lub przeczytać coś co nas interesuje.
Tak sobie często wyciągam wniosek na własnym przykładzie, że czas wychowania dzieci, poświęcania wyjątkowo dużo czasu rodzinie jest dla kobiet bardzo budujący. Uczy cierpliwości, pokory, organizacji czasu. Daje również możliwość rozwoju intelektualnego. Co szkodzi, gdy wszyscy już śpią, by czytać, czytać, bardzo dużo czytać?

Ja mam o tyle dobrze, że mąż zawsze doskonale rozumiał moją naturę człowieka bardzo wyzwolonego. Intuicyjnie wyczuwał, że lepiej jest dla nas wszystkich, gdy on wspomaga mój rozwój, niż za wszelką cenę próbuje ze mnie zrobić kurę domową. Przez większość czasu macierzyństwo łączyłam z pracą zawodową.
Z dziećmi nie mieliśmy jakiś szczególnych problemów, nie chorowały nam zbyt dużo, są inteligentne. Imponowały im zarówno męża jak i moje szczególne predyspozycje i umiejętności. To je w jakiś sposób mobilizowało do pracy nad sobą, do indywidualnego rozwoju.
Skoro w domu czytają wszyscy, to zwyczajnie nie wypadało nie czytać. Trzeba było przecież wiedzieć o różnych rzeczach i sprawach.
Dzieciom w odrabianiu lekcji pomagaliśmy tylko wtedy, gdy o to prosiły.

Gdy młode pokolenie odrabiało lekcje, ja byłam w pobliżu, gotowa nieść pomoc, ale bardzo często nikt z mojej pomocy nie chciał korzystać, mogłam zajmować się sobą, co tu dużo pisać – swoim czytaniem.

Potrzeb, oczekiwać, marzeń człowieka nie da się zabić. Można je najwyżej zepchnąć na plan dalszy, może nawet uśpić. Potrzeby, oczekiwania, marzenia są jak zasuszone ziarno,, które znajduje się w bardzo suchym miejscu. Ziarno gdy dostanie wilgoci, to natychmiast kiełkuje. Podobnie jest oczekiwaniami człowieka. Gdy nadarzą się sprzyjające warunki bez chwili zastanowienia zaczynamy realizować swoje marzenia.

Piszę w sieci nie dlatego, że jest taka moda, była potrzeba opisania czegoś o czym nie chcieli, bądź nie wiedzieli jak pisać dziennikarze. Owszem piszę dlatego, że jest zainteresowanie tego typu twórczością. Sprawdzałam, nagrodzony blog 2011 roku w kilku kategoriach ma znacznie mniejszą liczbę odwiedzin niż ta moja bardzo skromna strona, a przecież Iskra1.pl i jeszcze jeden nasz bardzo odważny, momentami szalony jeżeli chodzi o bardzo kulturalne słowo projekt internetowy mają znacznie większą liczbę wejść niż Iskra.
Faktem jest, że zaczęłam pisać od nagłaśniania tematu, którego jak ognia unikali dziennikarze.
Prawda jest taka, że piszę już prawie dwa i pół roku dlatego, że zawsze chciałam być dziennikarką. Okazja i możliwości spowodowały, że robię to, co chciałam robić.

Przy okazji burzy wokół byłej pary prezydenckiej wypadałoby zastanowić się na ile sfera publiczna jest do wciągania osobistych doświadczeń, swoich przeżyć?
Czy nie lepiej swoje problemy jest rozwiązywać we własnym gronie, nie czekać aż nagromadzi ich się zbyt wiele, by trzeba było o nich książki pisać?

Dla mnie sieć jest takim samym środkiem przekazu jak książka, prasa itp.
Bardzo martwi mnie fakt, że szczególnie młodsze pokolenia wykorzystuje internet do opowiadania o sobie bardzo często intymnych szczegółów, każdy chce być gwiazdą. Jak nie ma nic wyjątkowego do zaoferowania, to przynajmniej ujawnia szczegóły ze swojego życia. Ja niestety nie wiem jaki jest tego cel?
Takie postawy, że wszystko jest na sprzedaż niestety popularyzowane, wzmacniane są przez osoby znane i szanowane, które dla jeszcze większej sławy i pieniędzy sprzedają w książkach, w prasie oraz innych mediach szczegóły ze swojego życia.

Polityka społeczna

Ja w każdym razie uważam, że człowiek choćby był kobietą, powinien mieć szansę na rozwój, realizację swoich potrzeb. Nie wolno wręcz tłumić prawdziwej osobowości człowieka.
Ale jednocześnie uważam, że nie wszystko powinno być na sprzedaż. Musimy mieć sporą przestrzeń do intymności, zachowywania dla siebie tajemnic z naszego życia.

„Sam 11 listopada wepnę taki kotylion w klapę marynarki”

Barbara Berecka

Byliśmy na koncercie Whitney Houston

12 lutego, 23:04, by iskra Tagi: , , , , , ,

WHITNEY HOUSTON NIE ŻYJE – OGROMNY TALENT, OGROMNY SUKCES – CZEGOŚ JEDNAK ZABRAKŁO?

W bardzo wielu mediach pojawiła się dzisiaj informacja, że wczoraj zmarła jedna z najbardziej utalentowanych piosenkarek średniego pokolenia Whitney Houston, miała 48 lat.

Whitney Houston obdarzona była wyjątkowym głosem. Tak patrząc bardzo po ludzku odniosła ogromny sukces. Zarabiał bardzo dużo pieniędzy, miała miliony fanów na całym świecie.
Pieniądze, powodzenia i sława to jednak nie wszystko. Ludzie piękni i bogaci mają również swoje słabości i zgryzoty, których nie brakowało również bardzo sławnej piosenkarce, które w pewnym momencie złamały karierę Whitney.

Mieliśmy z mężem przyjemność być na koncercie Whitney Houston w 1999 roku. Wokół występu w Sopocie, wynagrodzenia piosenkarki za koncert, jej innych żądań krążyły przeróżne informacje, plotki. W każdym razie wokół pobytu artystki stworzona była taka otoczka, że przyjechała i będzie śpiewać wielka gwiazda, która ma masę różnych wymagań, zachowuje się bardzo niestandardowo, kaprysi.

Dla nas prostych ludzi z polskiej prowincji, którzy reprezentują to samo pokolenie co artystka, ale jednocześnie potrafią się cieszyć tym co mają, zupełnie nie zrozumiałe było, że można stawiać przeróżne często bardzo drobne i zupełnie nie istotne wymagania. Taka postawa była zupełnie czymś abstrakcyjnym, wręcz nierzeczywistym.

My jak powszechnie wiadomo w naszej polskiej rzeczywistości ustawicznie walczymy o przetrwanie, związanie przysłowiowego końca z końcem. Pobyt w Sopocie w szczycie sezonu urlopowego, gdy była najważniejsza w roku impreza muzyczna z udziałem gwiazd światowego formatu, udział w koncertach, to dla budżetu rodziny ogromny wydatek. Na taki luksus, by za kilka dni pobytu wydać za dwie osoby kilka tysięcy złotych nie pozwolilibyśmy sobie do dnia dzisiejszego. Zawsze jest coś ważniejszego.

W 1999 roku my zapłaciliśmy jedynie za dojazd do Sopotu. Mieliśmy i tak dobrze, posiadaliśmy wtedy zresztą roczny samochód, co nie było to takie typowe jak na polskie warunki. W Polsce bycie właścicielem w miarę nowego samochodu jest ciągle luksusem. W każdym razie mogliśmy spokojnie wjechać na parking hotelu w którym nocowaliśmy.

Pamiętam, gdy dotarliśmy do hotelu mąż włączył telewizor. Leciał fragment filmu z Kargulem i Pawlakiem, jak podróżowali statkiem do Ameryki. Pamiętacie wypowiedź Pawlaka, który zauważył, że męczy się w luksusie przez Kargula? My śmialiśmy się do łez, że mamy to samo, męczymy się w luksusie ale przez wyniki sprzedaży mojego zespołu agentów i jedną z firm ubezpieczeniowych, która zaprosiła nas do Sopotu i ufundowała pobyt. Na koncertach byliśmy w towarzystwie zarządu firmy i kilku nagrodzonych menedżerów.

Dla nas tamten pobyt, tamta nagroda były bardzo ważne z punktu widzenia wiary w siebie, szans zwykłych ludzi na powodzenie w Polsce. W ubezpieczeniach pracowałam zaledwie dwa lata. Po przejściu z pracy w szkole publicznej, gdzie ważne było kto z kim trzyma i z kim śpi. To był normalnie szok, że liczą się efekty pracy, ważna jest postawa, zachowanie osoby, która pracuje. Prezesi potężnej korporacji ubezpieczeniowej mieli gest, by na ważnej imprezie towarzyskiej pokazać się w otoczeniu wybranych menedżerów sprzedaży, w tym mojej bardzo skromnej osoby.

Głos Whitney Houston zrobił na nas ogromne wrażenie. Warto było pomęczyć się w luksusie w niektórych sytuacjach w trakcie pobytu w Sopocie, by usłyszeć artystkę światowego formatu. Z reakcji publiczności wynikało, że nie tylko nam się bardzo podobało.

Barbara Berecka

Kaczki w zamarzającej rzece

Uwielbiam obserwować przyrodę. Zwierzęta, rośliny, naturalne krajobrazy działają na mnie kojąco, uspakajają mnie, inspirują i pobudzają do działania.

Rzekę Czerniejówkę tuż przed jej ujściem do Bystrzycy nieopodal centrum Lublina i kaczki, które tam można spotkać przez cały rok, fotografowałam wielokrotnie.

Siarczyste mrozy spowodowały zamarznięcie części rzeki. Kaczki mają znacznie ograniczony teren do przemieszczania się. Lód ogranicza ich teren, ich wolność. Mimo przenikliwego zimna i lodu na rzece ptaki nie wyglądały na jakieś zmartwione. Odniosłam wrażenie, że są nawet zadowolone, pływają w znacznie większym stadzie niż zwykle, fruwają, usiłują jakoś przetrwać mroźne dni.

Mój ogród internetowy

Barbara Berecka

Gorące choć bardzo mroźne dni lutego

Chyba byłam jedną z nielicznych osób, które bardzo mocno były przekona do ogromnej mocy edukacji obywatelskiej, które konsekwentnie przekonywały, że warto pisać na tematy społeczno – polityczne, iż dzięki licznym blogerom powoli świadomość społeczna będzie wzrastała i wzrasta.

Obecnie widać, że świadomość obywatelska w ostatnim okresie czasu znacznie wzrosła u bardzo dużej grupy obywateli. Można wręcz mówić o ogromnej eksplozji w Polsce budzącego się świadomego obywatelstwa.

Ponieważ w Polsce jest zbyt wiele spraw nie załatwionych, skumulowało się bardzo dużo problemów, to niestety wraz ze wzrostem potencjału społecznego reakcje na obecną sytuację są bardzo gwałtowne. Pominięto etap rozmów, debaty publicznej, wymuszania pewnych działań poprzez dialog, tysiące ludzi wychodzi na ulice, by zamanifestować swój sprzeciw wobec postępowania władz.

Mamy zimę, jest bardzo mroźno jednak nie w życiu publicznym. W sferze publicznej panuje bardzo gorąca atmosfera. Nikt się nie zastanawia, jak tu protestować, gdy jest mróz. Prognozy pogody informują, że pod koniec tygodnia temperatura jeszcze spanie. Nie jest to jednak żadna przeszkoda, by ludzie protestowali na ulicach. W końcu na Syberii Jest znacznie zimniej i ludzie jakoś tam żyją.

korzystajmy z naszych konstytucyjnych praw

Widzicie co to znaczy odpowiednie nastawienie i przekonanie o konieczności działania. Na dworze mróz, a demonstrujących od środka rozpiera potężna energia, potężna siła, która domaga się zmian, zachęca do działania.

Protest w Lublinie przeciwko ACTA

Barbara Berecka

Do odważnych świat należy!

25 stycznia, 23:03, by iskra Tagi: , , , , ,

DUŻO PRACY I DO TEGO JESZCZE W SIECI ŚCIGAMY SIĘ SAMI ZE SOBĄ

Po tym co wypisuję w sieci i w ilu miejscach to robię, myślę, że większość czytelników zorientowała się, że ze mną nie można zaznać spokoju.
Jak zwykle mamy mnóstwo pracy. W sieci ścigamy się sami ze sobą. Raz jedna innym razem druga strona ma lepszy wynik jeżeli chodzi o liczbę gości.

Do odważnych świat należy! W jakimś bardzo skromnym stopniu udało mi się rozpocząć realizację pomysłu, który od lat chodził mi po głowie.
Bardzo chciałam zwrócić uwagę na potrzebę edukacji obywatelskiej. To co dzieje się w Iskra1.pl jest całkiem przyzwoitym początkiem realizacji mojego pomysłu.
Toczy się tam dyskusja na różne tematy, związane z problematyką świadomego obywatelstwa.

Do dyskusji udało mi się zaprosić posłów. Wszystkich internautów gorąco zapraszam do rozmowy. Polecam Pytania bardzo polityczne – edukacja – odpowiada Beata Kempa

Barbara Berecka