Zaskoczyłam sama siebie

GDY CZŁOWIEK USTAWICZNIE PRACUJE NAD SOBĄ, TO SUKCESY PRZYCHODZĄ NA POZÓR NIE WIADOMO SKĄD I NIESPODZIEWANIE

Już wielokrotnie pisałam o tym, że w młodości marzyłam, by zostać dziennikarką. W polskich szkołach nie tylko obecnie, ale wtedy gdy ja byłam uczennicą, było bardzo podobnie, że w niewystarczającym stopniu wspierało się zainteresowania i zdolności, a bardzo chętnie wytykało słabe strony, wręcz zrażało i zraża się człowieka do samego siebie. O wspieraniu budowania pewności siebie, dodawania wiary w samego siebie, w swoje możliwości trudno nawet pisać.

Stąpając bardzo mocno po ziemi i korzystając z możliwości jakie miałam, ustawicznie uczyłam się, pracowałam nad sobą. Rodzina, wychowanie dzieci, praca zawodowa bardzo skutecznie pozwoliły mi zapomnieć o młodzieńczych marzeniach. I pewnie by już tak zostało, gdyby nie sposób pracy polskich funkcjonariuszy publicznych, którzy jak powszechnie wiadomo są od demolowania ludziom życia, pomiatania między innymi przedsiębiorcami. Ponieważ od lat z mężem prowadzimy działalność gospodarczą, to my również mieliśmy okazję zasmakować pogardy wobec człowieka i prawa oraz samowoli przedstawicieli państwa polskiego, którą smakujemy zresztą nadal w związku z trudnościami z wyegzekwowaniem prawomocny wyroków sądowych.

Ponad trzy lata temu chcieliśmy opisać problem, który dotykał tysięcy drobnych przedsiębiorców takich jak my. Okazało się, że sprawa jest tak skomplikowana, że nikt nie chce się grzebać w tak trudnych i mało medialnych sprawach, do tego jeszcze bardzo nie wygodnych.
Nasze dzieci uznały, że w zasadzie nie ma problemu, bo kto niby miałby lepiej opisać sprawę niż ja? Zdaniem przedstawicieli młodego pokolenia nie pozostało mi nic innego, jak zacząć korzystać ze zdobyczy techniki, jaką jest sieć. Ku zaskoczeniu dla samej siebie, korzystając z pomocy technicznej młodego pokolenia, zaczęłam pisać bloga.
Teksty pisane pod pseudonimem zaczęło sobie całkiem nieźle radzić w sieci. Internauci zaczęli zachęcać mnie bym się ujawniła i nie tylko pisała. Blog został uzupełniony o stronę internetową, która ma swoich stałych czytelników. Ludzie oczekiwali, bym się ujawniła i zajęła się działalnością publiczną. Wiedziałam, że tak trzeba, ale łatwo jest napisać lub powiedzieć, a z wykonaniem bywa różnie.

Ja jak zwykle gdybym nie namieszała, to by nie mogło być.
Postanowiłam kontynuować projekty internetowe pisane pod pseudonimem, a pod prawdziwymi danymi zacząć obecność w sieci na nowo. Taka babska przewrotność i ambicje jednocześnie. Pomyślałam sobie, że albo mnie ludzie zaakceptują, taką jaką jestem, kim jestem lub trudno, niech sobie czytają kogoś tajemniczego, kto nie chce się ujawnić.

Pod prawdziwymi danymi w sieci również jakoś dałam radę. Szczególnie dobrze radzą sobie strony Iskra1.pl i Iskra1.com. Część projektów czeka na lepsze czasy, a raczej na więcej czasu, by się nimi zająć.
Doszło do takiej bardzo zabawnej sytuacji, że wśród znajomych mam oponentów i wielbicieli jednocześnie, oczywiście w tych samych osobach.
Wiem, że moja niezależność, przebojowość, przewrotność, stanowczość w niektórych sprawach, wyrywanie się przed szereg bywają irytujące, ale ponoć jak się czyta przynajmniej niektóre „infantylne” materiały, sprawdza liczniki oglądalności artykułów i porównuje ze statystykami oglądalności innych, to serce mięknie, a złość przechodzi bezpowrotnie.

Sugestie internautów co do działalności publicznej również zostały zrealizowane. Najpierw przyłączyliśmy się do funkcjonującej grupy. W ostatnim okresie udało nam się zarejestrować w KRS i uruchomić działalność Stowarzyszenia Na Rzecz Praworządności, którego jestem wiceprezesem, które mimo bardzo krótkiej historii ma już swoje pierwsze znaczące sukcesy.

Spotkania z przedstawicielami innych stowarzyszeń zaowocowały tym, że zaczęłam pisać artykuły w rubryce edukacja prawna do drukowanego miesięcznika jednego ze stowarzyszeń. Napiszę o tym więcej, ale najpierw muszę sama zobaczyć, jak to wszystko wyszło. W każdym razie zaskoczyłam sama siebie, że ktoś może docenić, to co robię poza siecią również.

Słuchajcie, najpierw było mnóstwo bardzo ciężkiej, mozolnej pracy, a efektów nie było widać. Teraz coś napiszę, powiem, a efekty widoczne są dość szybko, jakby przychodziły same nie wiadomo skąd, ot tak bez większego wysiłku.

Barbara Berecka

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ludzie, wszystkie, Życie społeczne i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.