Zasoby są nieograniczone

DOBRO i ZŁO WRACAJĄ DO OSÓB, KTÓRE JE CZYNIĄ

Są ludzie, którzy uwielbiają poklask, choćby był bardzo szkodliwy i niszczący. Są też tacy, którzy zachowują się tak, jakby powodzenie innych im w czymś przeszkadzało, jakby im coś odbierało, choć faktycznie niczego im nie zabiera.

Można tkwić w mentalności niedoboru i zachowywać się tak, jakby zasoby były ograniczone. Można być nieprzyjemnym i uciążliwym, wręcz toksycznym dla innych. Tylko nie bardzo wiem, po co tak postępować? Dręczyć siebie tym, że to innym się udaje i użalać się ciągle nad swoimi niepowodzeniami, które prowokujemy często sami przez nieodpowiednie do sytuacji i potrzeb działania.

Ludzie, którzy tkwią w mentalności dostatku, może nie zawsze zdają sobie z tego sprawę, ale intuicyjnie wyczuwają, że zasoby są nieograniczone, a ludzkie możliwości w zasadzie nie mają granic. Wyznaczamy sobie je z reguły sami. Wyznaczają je często nasze słabości. Ostatnio znajoma powiedziała: najtrudniej jest pokonać swoje słabości, pokonać samego siebie.

O wiele łatwiej jest żyć, gdy człowiek pracuje nad sobą, bardzo się stara i jednocześnie wspomaga innych, nie jest zawistny i zazdrosny o dokonania oraz sukcesy innych. Gdy się bardzo staramy, dużo pracujemy, jesteśmy życzliwi dla innych, wcześniej czy później nam również się udaje wiele osiągnąć.

Moja praca polega na spotykaniu się i rozmawianiu z ludźmi. W wolnych chwilach uwielbiam zaszywać się gdzieś na swoim odludziu. Czyli ze stosunkami towarzyskimi nie jest dobrze. Nawet wydawało mi się, że mam tylko bardzo skromne zaplecze. Zdecydowanie skromniejsze od tych, którzy lubią imprezować.

W tym tygodniu jednak zaczęłam weryfikować swoje poglądy. Tam, gdzie wolontariusze zbierają podpisy na komitet wyborczy, nie jest łatwo, bo nazwa często ludziom nie mówi nic, nie wiadomo kto się za tym kryje.
Gdy prosimy o podpisy dla mnie, idzie nam wyjątkowo dobrze. Nawet niektórzy przychodzą do nas specjalnie po to, by udzielić nam pisemnego poparcia. No i ilość osób które nas znają, które nam ufają, wydaje się być całkiem pokaźna.

Znajomy, który już wielokrotnie pracował przy wyborach, mówił mi, że zebranie kilku podpisów dla większości nie jest problemem, przy kilkunastu zaczynają się schody. Jakie schody? Z braku czasu nie poprosiłam o podpisy jeszcze masy znajomych, z których przynajmniej większość by mi nie odmówiła.

Słuchajcie, to są lata ciężkiej i na pozór mało efektownej pracy, które obecnie zaczynają procentować z punktu widzenia pozycji społecznej. Nasze biura od lat przecież były nie tylko miejscem do zarabiania pieniędzy, ale bywały miejscami debat społeczno – politycznych, służyły do planowania pracy i działalności publicznej, opracowywaniu pomocy dla osób poszkodowanych. To wszystko co się dzieje, nie stało się za dotknięciem czarodziejskiej różdżki ani nie jest efektem jakiegoś cudu. To są efekty kilkunastu lat ciężkiej pracy mojej rodziny i naszych współpracowników.

Żeby jeszcze tylko funkcjonariusze publiczni mieli dla nas trochę litości, by pamiętali, że zło wraca do człowieka. Ze sporym spięciem i zniecierpliwieniem czekamy na zaprzestanie niedopuszczalnych działań, wykonanie prawomocnych wyroków sądowych. Dość już tego bredzenia, że odmowa wykonania czynności, które nakazał przeprowadzić sąd, jest wykonaniem wyroków. To przecież przeczy logice i poprawnemu rozumowaniu, jest drwiną przede wszystkim z tych, którzy takie bzdury wypisują kpiąc sobie z nas, przy okazji ośmieszają samych siebie i zatruwają nam życie.

Demokracji nie można mylić z anarchią

Ludzie powinni nawzajem wspierać się. Powinni ułatwiać sobie życie, bo różne zasoby nie są ograniczone,
a dobro i zło wracają do osób, które je czynią.

Barbara Berecka

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kultura i historia, Ludzie, Życie społeczne i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.