Czytać w myślach?

CZYLI NAPISAĆ TO, CO CZYTELNIK CHCIAŁBY PRZECZYTAĆ!

Oczywiste jest, że powinnam się bać! Dzisiaj przeczytałam na jednym z największych portali internetowych, że rzekomo agenci ABW odwiedzili autora krytycznych uwag o rządzących, a nawet samym premierze Tusku. Jeżeli do tego w moim przypadku dodamy taką nietypową dla znacznej części Polaków postawę wymagania od siebie i ludzi ze swojego otoczenia, to w moim przypadku robi się ciekawie.

Słuchajcie, to jest straszne, że to co jest patologią, co bardzo utrudnia i demoluje życie w Polsce stało się standardem. Tylko po co to wszystko, czemu i komu to służy? Niech sami żyją dobrze, ale niech również pozwolą nam żyć!

Przecież o wiele łatwiej jest nam żyć oraz innym z nami, gdy szanujemy innych ludzi, jesteśmy przewidywalni, przestrzegamy ustalonych zasad, potrafimy rozmawiać, gdy nawet w trudnych, spornych sytuacjach podejmujemy dialog, szukamy porozumienia.

Nie rozumiem cwaniactwa, gdy jeden człowiek próbuje być cwańszy od drugiego. Przecież można się nawzajem szanować i być z siebie zadowolonymi, być szczęśliwymi.

Niestety rządzenie Polską w dużej części oparte jest na wizji, która kończy się na końcu własnego nosa i oparta jest o kiwaniu innych. I tak sobie żyjemy w toksycznym świecie, który oczywiście wywiera na nas negatywny wpływ.

Czytelnicy często piszą mi, że czytam w ich myślach pisząc teksty, które idą pod prąd jedynie słusznym poglądom w sferze publicznej. Aż trochę się tego boję, bo to jakoś wyszło samo, zupełnie nie planowo, ale poprzez swoją postawę udało mi się zbudować zaufanie grupy ludzi w całkiem realnym świecie, którzy normalnie murem i na piśmie stanęli za mną, o co specjalnie nie zabiegałam.
I wbrew obawom co niektórych, moje nie do końca poważne i grzeczne teksty, wcale mi nie szkodzą. Tylko poprzez swoją przewrotność i kompletne zatarcie granicy faktów z fikcją, powodują, że czytają je całkiem poważni ludzie.

Ostatnio byłam na ważnym spotkaniu. Niezależnie od tego, że stanęli za mną ludzie, że mi ufają, nawet bardzo ufają, bo na zaufanie trzeba zasługiwać, to liczne przeszkody na które napotykam, na które napotykają inni przedstawiciele autentycznego ruchu stowarzyszeniowego powodują, że mimo wszystko nie jest łatwo, czuję się mocno pobijana.

Spokojnie! Nie ma sensu się dręczyć, analizować tego, co już dawno zostało zdiagnozowane. Miało być bardzo ważne spotkanie, a ponieważ czułam się niepewnie, to musiałam coś z tym zrobić! Nic, tylko wszystko trzeba postawić na jedną kartę.

Łatwo powiedzieć coś takiego młodej i ładnej dziewczynie.
Uśmiech numer pięć, szpilki, mini spódnica i świat leży u stóp. Ale mnie kobiecie w średnim wieku, to tylko siąść i płakać – pomyślała by niepewna siebie pani. Ale przecież płakać nie wolno, bo oczy będą czerwone i kolejny atut zostanie utracony, a na takie straty nie może sobie pozwolić nawet młoda i atrakcyjna kobieta. Bo nogi nogami, nienaganna sylwetka też nie jest najważniejsza, ale spojrzenie i inteligencja u kobiet ponoć są najważniejsze. W związku z powyższym próbuję ciągle jakoś dawać radę. Przynajmniej się staram.

Ale spokojnie. Nie tylko my kobiety tylko przez chwilę bywamy nastolatkami. Panowie też mają swoje problemy. Pamiętając o tym do spotkania przygotowałam się jak najlepiej potrafiłam, biorąc oczywiście pod uwagę wcześniejsze sugestie znajomych płci męskiej.

Słuchajcie, znowu zadziałało. Zamieszanie było jak zwykle, gdy się pojawiam, a nawet zauważone i docenione zostały moje starania w przygotowaniu się do spotkania. Ujawniło się nawet kilku nowych wielbicieli moich pisemnych wypocin, którzy wcale nie blefowali, bo cytowali fragmenty moich wypocin. Kto by pomyślał, tacy stateczni i poważani panowie, którzy czytają moje niegrzeczne teksty.

Demokracji nie można mylić z anarchią

Tak to już jest, że potrzebujemy trochę swobody, uruchomienia wyobraźni, czytania w myślach innym osobom.
Jak widać nie wszystko musi być na sprzedaż, wyuzdane i dosłowne. Lodowatość w sferze osobistej, która może irytować i irytuje co niektórych, która jak kameleon w sferze publicznej przeradza się w entuzjazm, spontaniczność i zainteresowanie ludźmi zawsze działają. Tym razem też zadziałały.

Barbara Berecka

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kultura i historia, Ludzie, wszystkie, Życie społeczne i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.